(Nie)poważny sakrament.

Jest w nas tendencja, żeby określać właściwy wiek przyjęcia bierzmowania. Kiedy biskup diecezji określi wiek minimalny, natychmiast odpowiedni rocznik młodzieży zgłasza się do przygotowania. Dzieje się to przy akceptacji i często nieukrywanej radości duszpasterzy. Nikt, albo prawie nikt, nie zastanawia się ilu z tych młodych ludzi jest już w stanie podejmować odpowiedzialne i samodzielne decyzje. Jestem przekonany, że bardzo wielu z nich jest jeszcze „dziećmi swoich rodziców”. Ich własne „ja” jeszcze się nie ukształtowało lub jest właśnie w procesie tworzenia się. Uparliśmy się, żeby prosić o ważne decyzje ludzi, którzy nie są do tego gotowi. Ponieważ młodzi, pomimo braku gotowości,  muszą udzielić jakiejś odpowiedzi, to odpowiadają zgodnie z oczekiwaniami pytających. Posłużę się przykładem. Ksiądz zadaje kandydatowi do Bierzmowania, mającemu 16 lat, pytanie: Czy chcesz przyjąć sakrament bierzmowania? Chłopak jest grzeczny, nauczył się katechizmu, uczestniczył w spotkaniach. Mama zapisała go do bierzmowania. Jest cichy, spokojny, trochę zamknięty i poddany rodzicom. Ewidentnie nie ma jeszcze „mocy” żeby o czymkolwiek w swoim życiu decydować. Nie ma nawet takiego roszczenia w sobie. Ksiądz usłyszy oczywiście „TAK”. Jestem przekonany że 99 % duszpasterzy uzna że należy udzielić temu chłopcu Sakramentu Bierzmowania. Na jakiej podstawie?

ks. Marcin Sitek MS
student pedagogiki formacji na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie

(całość artykułu w wydaniu papierowym)