Świadectwo prześladowanych chrześcijan

Z ks. Rafałem Cyfką, dyrektorem Biura Regionalnego Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” w Krakowie, rozmawiają Agnieszka Pers i ks. Grzegorz Szczygieł MS.

Organizacja angażuje się tam, gdzie Kościół jest prześladowany lub dyskryminowany. Czy taki Kościół ma jakąkolwiek szansę ewangelizować, czy musi się wyłącznie bronić?

Ewangelizacja to nie tylko głoszenie Słowa. To, czym dzisiaj chrześcijanie ewangelizują w krajach, w których doświadczają prześladowań czy są mniejszością, jest miłość. Oni potrafią zmieniać swoich prześladowców stylem swojego życia, który jest radykalnie różny od stylu życia ich sąsiadów. W latach 2007-2008 w stanie Orisa w Indiach ponad 75 tys. chrześcijan zostało wygnanych z domów, a one – zrównane z ziemią. Przez kilka miesięcy mieszkali w lasach, bali się wyjść w obawie przed utratą życia. Stracili swoje domy, swoich bliskich, nieraz byli zamożni, a odebrano im wszystko. Końcem 2008 roku, kiedy ucichły prześladowania, przygotowano dla nich obozy. Kiedy tam zamieszkali, modlili się za swoich prześladowców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Do tych obozów znów zaczęli przychodzić hinduscy ekstremiści, ale nie po to, by zabijać. Przychodzili do chrześcijan, klękali przed nimi i mówili: „Ochrzcijcie nas, chcemy być chrześcijanami, bo zobaczyliśmy, że Jezus, w którego wierzycie, jest prawdą”. Podobnie kilka tygodni po pokazowej egzekucji 21 Koptów na brzegu Morza Śródziemnego, w Trypolisie, i opublikowaniu w Internecie drastycznego filmu z jej wykonania do chrześcijańskich kościołów w Aleksandrii, Kairze i innych miastach Bliskiego Wschodu zaczęli pukać muzułmanie, prosząc o chrzest. Sposób przyjęcia męczeństwa sprawił, że w muzułmanach zrodziło się pytanie: „Kim zatem są chrześcijanie i kim jest Jezus, skoro oni tak wiernie trwają do końca, mimo okrucieństwa, które im zadano”. W sierpniu 2013 roku w ofensywie odbijającej Homs z rąk rebeliantów w Syrii na część miasta zamieszkałą przez muzułmanów spadły bomby. Mieszkańcy uciekali w popłochu, a wielu z nich zginęło. Ci, którzy przeżyli, przyszli po pomoc do chrześcijan, mimo świadomości, że ich współwyznawcy ekstremiści próbowali wyczyścić Homs z chrześcijaństwa – mordowali, niszczyli kościoły. Mimo wszystko przyszli po pomoc, ponieważ wiedzieli, że dla chrześcijan najważniejsze będzie to, że ucierpiał człowiek, a nie to,
jaką wyznaje religię. Wiedzieli, że chrześcijanie w ich twarzach zobaczą twarz cierpiącego Chrystusa i podzielą się tym, co mają. Kilka tygodni później na obrzeżach miasta pojawiły się białe transparenty, na których czarnymi arabskimi literami było napisane: „Dziękujemy chrześcijanom”.
To jest ewangelizacja, która nie jest wprost przepowiadaniem Ewangelii, ale jest głoszeniem Chrystusa miłością i czynem, a przede wszystkim stylem życia.

(całość wywiadu w wydaniu papierowym)