Szkoła katolicka i szkoła bez lekcji religii

Wrześniowe wydanie Posłańca Matki Bożej Saletyńskiej poświęcone „Rozdrożom katechezy” otwierają dwa wywiady określające ramy omawianego tematu – wywiady z dyrektorami szkoły katolickiej i szkoły, w której nie ma religii w siatce godzin. Obydwa rozwiązania mają swoje zalety i uzasadnienia.

Szkoła katolicka to nie znaczy lepsza. Określenie to dotyczy charakteru, którym nasza szkoła różni się od szkoły państwowej. Proces edukacyjny przebiega tak, jak w pozostałych szkołach, natomiast zwracamy większą uwagę na wychowanie i na wartości chrześcijańskie, które staramy się przekazywać. Całe liceum liczy obecnie 73 osoby, zatem nie jest to duża szkoła. Dzięki temu tworzymy rodzinną atmosferę, wszyscy się znają. Także rodzice naszych uczniów w zdecydowanej większości nie są dla nas anonimowi. To jest również ważne w kontakcie osobistym.
ks. Marek Czaja CSMA, dyrektor Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Bronisława Markiewicza w Krośnie

Wychodzimy z założenia, że szkoła powinna być otwarta dla wszystkich, którzy chcą się uczyć. Przychodzi do nas młodzież różnych wyznań. Szkoła znajduje się na terenie Polski północnej, zamieszkiwanej przez potomków przedstawicieli różnych kultur: Białorusinów, Tatarów, Rosjan, Ukraińców. Większość dzieci pochodzi z rodzin mieszanych. Ja sama jestem z pochodzenia Ukrainką, tylko jeden z dziadków był Polakiem z Warszawy. Jestem wychowana w religii rzymskokatolickiej, ale część mojej rodziny jest wyznania prawosławnego. Rozwiązaliśmy to, wprowadzając przedmiot „religioznawstwo i etyka”, na którym wszystkie dzieci obowiązkowo poznają wszystkie nurty religijne.
Agnieszka Pasko, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego dla Młodzieży Centrum Edukacji Mundurowej im. mjra W. Raginisa w Ełku