Młodzi o katechezie

O katechezie szkolnej rozmawiają zwykle dorośli. Warto jednak posłuchać, co o katechezie mówią sami młodzi, i to młodzi zaangażowani w życie Kościoła, którzy mają pozytywny stosunek do wiary. Rozmówcami są chłopcy i dziewczęta w wieku od 17 do 20 lat, pochodzący z Olsztyna, Warszawy, Tarnowa. Ich imiona zostały zmienione, aby w nieskrępowany sposób mogli wyrazić swoje myśli dotyczące katechizacji.

Nawróciłam się w gimnazjum dzięki mojemu katechecie, który dawał żywe świadectwo swojej wiary, mówił o tym, co on przeżył, pytał nas o to, co my czujemy. Nie był zamknięty na osoby, które nie wierzą, mają wątpliwości. Wytrwale starał się dotrzeć do wszystkich. Mam z nim lekcje od kilku lat i on nadal próbuje trafić do tych, którzy jeszcze się nie nawrócili. To jest bardzo wartościowe.

Trudność na lekcjach religii polega na wyciagnięciu z nich wskazówek do życia. W liceum, w którym jestem, religia jest fajna i ciekawa, wpływa z niej dobro. Jednak to, że zapamiętamy, jaki jest kolor ornatu w danym okresie liturgicznym, niekoniecznie pomaga ludziom, którzy w tym momencie życia podejmują najważniejsze decyzje odnośnie do swojej wiary. Trudno jest wynieść z tych lekcji coś wartościowego. Często religia jest po prostu taką lekcją, na której można zjeść kanapkę czy pograć w karty…

(cały wywiad w wydaniu papierowym)

Zobacz również
Jestem potrzebna