Modlitwa o uzdrowienie

Z Mariuszem Mycielskim, członkiem Rady Krajowego Zespołu Koordynatorów Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym w Polsce, koordynatorem diecezjalnym Odnowy w Duchu Świętym w diecezji gliwickiej, liderem Wspólnoty „W Drodze” w Świerklańcu, a na co dzień programistą, mężem i ojcem trójki dzieci rozmawia ks. Grzegorz Szczygieł MS.

Czy wszystkie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym w diecezji gliwickiej posługują się modlitwa o uzdrowienie?
W diecezji gliwickiej mamy 20 wspólnot Odnowy w Duchu Świętym i większość z nich rzeczywiście posługuje modlitwą o uzdrowienie. Organizujemy comiesięczne msze z modlitwą o uzdrowienie w parafiach, w których jesteśmy, oraz wieczory uwielbieniowe z modlitwą o uzdrowienie.

Jak to się stało, że akurat w takim kierunku poszła Odnowa? Czy to jest powszechne w Polsce?
O tyle, o ile znam polskie środowisko szerzej, myślę że charyzmat uzdrawiania jest bardziej powszechnie używany niż dar proroctwa czy języków, choć różnie to wygląda. W większości polskich diecezji są Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie, adoracje Najświętszego Sakramentu z taka modlitwą, uwielbienie, modlitwa z nałożeniem rąk, to jest coś, co się robi od lat. Kilka lat temu pojechaliśmy do pewnej diecezji na spotkanie w ramach kursu „Elementy budowania wspólnoty” i zaczęliśmy posługiwać słowem poznania, modlitwą o uzdrowienie. Okazało się, że dla grup tej diecezji zaskoczeniem była tego typu posługa przy okazji formowania się w innym temacie. A to diecezja, w której Odnowa jest od lat 70. Może charyzmaty przygasły? Mieliśmy natchnienie, żeby w sobotę, na wieczornej modlitwie, tak posługiwać. Ludzie odebrali do siebie te słowa konkretnego działania Pana Boga i to zmieniło cały klimat weekendu. Podobnie jak Jezus wykorzystywał uwielbienia, żeby budzić wiarę, otwierać ludzi na Boga, tak ten weekend przestał być „techniczny”, a Pan zaczął działać tak, jak myśmy nie planowali.
W diecezji gliwickiej Msze Święte w intencji uzdrowienia odbywają się już od około 30 lat. W Świerklańcu, gdzie jestem liderem największej wspólnoty w okolicy, stwierdziliśmy, że żadnej z okolicznych grup nie stać na samodzielne organizowanie takiego nabożeństwa co miesiąc, więc możemy zrobić taką „mszę wędrującą”. Kilkanaście lat temu połączyliśmy siły pięciu wspólnot, znaleźliśmy duszpasterza, proboszcza jednej z parafii, który od dawna był związany z Odnową, razem podzieliliśmy posługi i zaczęliśmy. Zależało nam, żeby w każdym miejscu, w którym odbywa się taka msza, istniała wspólnota, by człowiek duchowo poruszony podczas spotkania mógł do niej wejść. Wiadomo, że nie chodzi o samo uzdrowienie, ale obudzenie wiary, nawiązanie relacji z Jezusem. Przed msza głosimy kerygmat, żeby ci ludzie przychodzili przede wszystkim do Pana Jezusa. Po jakimś czasie zrezygnowaliśmy z tego, bo zobaczyliśmy, że na te spotkania modlitewne przychodzą w większości te same osoby. Dlatego zaczęliśmy wprowadzać elementy formacyjne – nauczanie o modlitwie, o słowie Bożym, o dawaniu świadectwa itp. Obecnie każda wspólnota samodzielnie przygotowuje tego rodzaju katechezę według własnego rozeznania.

Foto z archiwum Mariusza Mycielskiego

Czy każda wspólnota, która zacznie się modlić o uzdrowienie, doczeka się uzdrowień? Jak to się dzieje, że jedni się modlą i dokonują się uzdrowienia, a inni proszą i nie ma?
Ja się zastanawiam, czy to naprawdę jest tak, że nie ma żadnych uzdrowień. Jeśli wspólnota się wiernie modli, to są uzdrowienia. Chodzi o to, żeby poważnie traktować Pana Boga. My korzystamy z tego, co On daje, co pokazał Jezus. Nie musi przyjechać żaden charyzmatyk z zagranicy i przywieść pakiet uzdrowień. My niezbyt często zapraszamy gości. To prawda, że to przyciąga więcej ludzi, bo ktoś inny głosi, bo uzdrowienia są oczekiwane. Oczekiwanie łączy się z wiarą. Jezus też w bardzo różny sposób przyciągał i budził wiarę. Nie oceniam, że to jest marketing, komedia, czy gwiazdorstwo, ale to nie jest konieczne. Na rekolekcjach na Górze św. Anny organizowanych przez wspólnoty naszej diecezji też nie mamy zaproszonych żadnych znanych charyzmatyków, a codziennie służymy słowem poznania. Ludzie przychodzą w kolejnych dniach, składają świadectwa, widać, że ktoś miał dolegliwość i już jej nie ma. Uważam, że to coś normalnego.
(…)
Czy trzeba osiągnąć jakiś poziom dojrzałości, żeby posługiwać modlitwą o uzdrowienie?
Myślę, że tak. Mamy diakonię wstawienniczą, wybieramy i formujemy osoby do tej posługi. W trakcie spotkania większy akcent kładziemy na wspólnotę, która się modli niż na ewentualnego super-bohatera, który ma jakieś charyzmatyczne zdolności. W odnowie ciągle spotykamy się z pojęciem „rozeznania”. Na rekolekcjach często przychodzą jakieś słowa, jakieś światło na dany dzień. To jest przesiewane, weryfikowane, czy ktoś to potwierdza. Są osoby, które maja dar rozeznawania duchów. Na naszych mszach są doświadczeni wstawiennicy, ale oni piszą kartki ze słowami poznania i dają celebransowi. On decyduje, czy jakąś przeczytać, czy nie. Całkowicie zdajemy się na niego. Poddajemy się pod osad Kościoła. Chociaż to dość rzadki przypadek, że ksiądz się włącza w rozeznawanie. Mamy niewielu kapłanów, którzy odważyli się posługiwać. Tego nam brakuje. Ksiądz jest potrzebny jako pasterz, który rozpozna, czy są owoce.
(…)

Zachęcamy do lektury całego wywiadu, zamieszczonego w numerze 4/2020 „LaSalette” Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej z tematem przewodnim <<Modlitwa osobista>>.

Zostań prenumeratorem naszego saletyńskiego dwumiesiecznika!

Okładka LaSalette 4/2020 Modlitwa osobista


Zostań prenumeratorem naszego saletyńskiego dwumiesiecznika!   Szczegóły – >TUTAJ


.

 

.

Zobacz również
Wielkie plany kontra MAŁY WIRUS
Kiedy Bóg chce ci skręcić kark
Jak uczyć dziecko modlitwy?
Modlitwa osobista – zapowiedź numeru 4/2020