Stojąc obok …

Przechodzimy obok ludzi, którzy stoją nad własnym grobem. Mijamy na ulicy osoby, w których nadzieja zgasła, a siły do pokonywania problemów wyczerpią się za moment. Co możemy im dać? Odrobinę siebie, swojej obecności, zainteresowania, troski. Czasami wystarczy tylko być blisko i starać się zrozumieć. Czasami wystarczy dać nadzieję, nie naiwną: „Wszystko będzie dobrze”, ale taką, że ktoś w najtrudniejszym momencie przyjmie na siebie część jej bólu, cierpienia, niepokoju i poniesie go razem z nią. Czasami wystarczy zdjąć ciężar, ten „o jeden za dużo”, wyciągnąć pomocną dłoń, poszukać wsparcia psychologicznego, czasami wystarczy po prostu przynieść gorący rosół, ciepły koc i być obok.

(…)

„Poznajesz ten wiadukt ze zdjęcia? Jedź tam szybko, będę za kilka minut”. Telefon się rozłączył. Wiem, że sytuacja jest poważna, ktoś bardzo mi bliski właśnie próbuje popełnić samobójstwo i potrzebuje pomocy. Rzuciłam wszystko i wskoczyłam do auta. Pędzę przez miasto w jedyne miejsce, które przychodzi mi do głowy. Nie mam za wiele informacji. Nie wiem, gdzie jechać, gdzie szukać.

„Boże! Nie możesz na to pozwolić, pomóż! Gdzie ona jest? Muszę zdążyć, pomóż mi!”. Krzyczę do Boga, chcę płakać, ale nie mogę, mam w sobie mnóstwo emocji, ale to się teraz nie liczy. Liczy się tylko to, żeby ją znaleźć, żeby zdążyć. Podświadomie skręcam i jadę w miejsce, na którym znajduję puste opakowania po lekach. Świat staje w miejscu. Każda sekunda ciągnie się w nieskończoność. Żeby tylko zdążyć…

Udało się, szpital, badania, kilka chwil niepewności. Wychodzi lekarz, który mówi, że już wszystko pod kontrolą. Ulga. Nic innego się nie liczy. Tylko, że żyje. Co teraz? Mogę tylko być. Wszystkim innym zajmą się lekarze, specjaliści. Najważniejsze, żeby być obok, porozmawiać albo po prostu pomilczeć. Przynieść ciepłe ubrania, zrobić zakupy. Tylko tyle mogę. Aż tyle.

Nie wiem, czy kiedyś w życiu tak bardzo się bałam. Pamiętam jak dziś ten moment, kiedy dotarło do mnie, że mogę już więcej nie zobaczyć bliskiej osoby. To kolejne moje doświadczenie, w którym nie liczy się nic, nie ważne są problemy, wszystko, co do tej pory wydawało się istotne, nagle przestaje istnieć.

(…)

CZY GDYBY W DANYM MOMENCIE KTOŚ WYCIĄGNĄŁ POMOCNĄ DŁOŃ, KTOŚ WYSŁUCHAŁ, POSZUKAŁ ROZWIĄZAŃ, TO CZY MUSIAŁOBY DOJŚĆ DO TAKIEJ TRAGEDII?

(…)
Kiedy jest się pod ścianą, kiedy wszystko dookoła krzyczy, że nie da się już nic zrobić i jest tylko jedno rozwiązanie, to trudno uwierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Kiedy niesie się w sobie taki ból, który rozrywa serce, i wydaje się, że więcej nie da się unieść, a śmierć przyniosłaby ulgę, to trudno mieć nadzieję, że coś się zmieni. Kiedy myśli się o śmierci, to „jutro” nie ma znaczenia. Gdy zatem towarzyszy się osobie, która zmaga się z myślami samobójczymi, najważniejsze jest, aby zobaczyć w niej przede wszystkim człowieka. Ból, problemy, błędy są drugorzędne.

Najważniejszy jest człowiek. Stojąc obok tych osób, mam przed oczami kapłana, który odszedł i nic już tego nie cofnie. Stojąc obok widzę przyjaciółkę, która przeżyła, otrzymała wsparcie i ma szansę na piękne życie. Stojąc obok widzę człowieka, który cierpi, jest przygnieciony, złamany życiem, ale nigdy nie jest winny, gorszy, zły. Stojąc obok, możemy dać swoją obecność, troskę, wsparcie. Nie oceniać, nie pouczać, ale wysłuchać i tak po prostu być.

(…)


Czytaj świadectwo Oli jakie zamieszczamy w numerze 6/2020 „LaSalette” Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej z tematem przewodnim <<Ocalić przed samomójstwem>>.

Zostań prenumeratorem naszego saletyńskiego dwumiesiecznika!

Okładka nr 6/2020 Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej "LaSalette"


Zostań prenumeratorem naszego saletyńskiego dwumiesiecznika! Szczegóły – >TUTAJ


.

 

.

Zobacz również
Egzamin z człowieczeństwa
Nie myślimy tutaj o śmierci
Ocalić przed samobójstwem – zapowiedź numeru 6/2020